Losowo wybrane śmieszne zdjęcia:
Dzieci na smyczy
Dość kontrowersyjny sposób na ogarnięcie rozbieganych maluchów 
#1
#2
#3
#4
#5
#6
#7
#8
#9
#10
#11
#12
#13
#14
#15
#16
#17
#18
#19
#20
#21
#22
#23
#24
#25
#26
#27
#28
#29
#30
#31
#32
#33
#34
#35
Podobne galerie zdjęć:
Znajdź więcej: dzieci na smyczy dzieci smyczy
Komentarze do galerii:
bardzo dobry pomysł
A chcialbys/chcialabys by ciebie tak rodzice upokarzali??? Dla mnie to przykre!
Przykre to jest dla dorosłego. Albo nastoletniego "dziecka". Małe dzieci nie traktują tego w kategoriach upokorzenia. Jeśli powiesz dziecku, żeby nie wybiegało na ulicę i trzymało się Ciebie w tłumie - a maluch to zrozumie - wtedy nie ma żadnego sensu stosowanie smyczy. Jeśli nie zrozumie - to nie wpadnie też na pomysł że smycz jest zła i go upokarza. Proste. A taka smycz może dzieciakowi uratować życie. Nie raz i nie dwa widziałem nieodpowiedzialnych rodziców, którzy szli przez centrum miasta, wśród pędzących samochodów z dzieciakiem luzem. Z dzieciakiem który raz po raz biegł gdzieś, nie ważne czy to było bezpieczne miejsce czy ulica. Cholernie się bałem, że to "bezstresowe wychowanie" może się skończyć tragicznie.
To jet straszne, traktować Dzieci jak zwierzęta! Jestem psychologiem i nie jeden raz spotkałam się z takim przypadkiem, że Rodzice nie mogli poradzić sobie ze swoimi Pociechami. Dziecko kiedy dorośnie i będzie w wieku dojrzewania (12-16 lat) widząc swoje zdjęcia gdy są prowadzone na smyczy, lub słuchając swoich koleżanek,kolegów,znajomych o tym że Rodzice prowadzali Ich na smyczy może dostać depresji .(tzn. "furii" ) Dziecko musi mieć trochę wolności i szacunku od swoich Najbliższych. Rodzice Wasze Pociechy są malutkimi Smykami tylko przez kilka lat, a później żyją swoim światem i wspominają swoją dziecinność. Każdy z Nas chciałby mieć miłe wspomnienia więc pamiętajcie aby i Wasze Pociechy miały miłe i pozytywne wspomnienia. Powodzenia:)
Pierdu pierdu-psychologu od siedmiu boleści-z pewnością bezdzietny mądraliński/a wiedzą ksiązkową nic ponad to..Ja mam dwoje dzieci,które wychowywałam jakiś czas samotnie,bo mąż pracował za granicą-ciekawe,jak zrobilibyście zakupy,donieśli nje do domu z niemowlakiem w wózku i 2,5 latkiem uciekającym,gdy tylko się da zwiedzać świat?Ja takiej smyczy używałam,nie raz nie dwa małego hamowałam,by nie wyskoczył na ulicę,czy nie wpadł do fontanny,nie musząc puszczać wózka i nie gubiąc butów w pościgu za nim-to nie fanaberia-jest coraz więcej samochodów,w Polsce ludzie nieodpowiedzialni mają np niebezpieczne psy,do których mój akurat syn zasuwa-moim zdaniem taka smycz to świetne rozwiązanie,oczywiście tylko na przejście przez ruchliwe ulice,czy niebezpieczne miejsca,np.brzeg kanału,jak u mnie kiepsko zabezpieczonego.Gadajcie sobie,wiele razy uratowało to syna przed zdarciem kolan i rozbiciem nosa,a drugi mały jak będzie mieć ciągotki do ucieczek też dostanie szeleczki i smycz:)A BZDETKI O DEPRESJI-JA WYCHOWUJĘ DZIECI W MIŁOŚCI-CZY MIAŁYBY DOSTAĆ DEPRESJI NP PRZEZ NOSZENIE BUTÓW?Na tej samej zasadzie-noszą je dla swego dobra:)
To jest chore poprostu!!!!
to nie jest chore moj 3 letni synek dzisiaj o maly włos nie zostal potracony przez samochód bo wybiegł na ulice. szczescie ze samochod jechal powoli i wyhamowal takze niech ktos kto ma pokorne dzieci nie zakłada im smyczy ja po dzisiejszym dniu nie bede wiecej ryzykowac a ludzie niech sobie mówią co chcą , na ogól ci co dzieci nie maja. JA KUPUJE SMYCZ!!!!!!!!!!!!!!
a Pani Psycholog niech urodzi chociaz 3 dzieci i niech jedno jej sie trafi nieposłuszne i choc raz wybiegnie na ulice wychowanie nie ma tu nic wspólnego z temperamentem dziecka
Ja mam takie szelki dodatkowo w wózku i jedne luzem... Może to świetnie nie wygląda ale jest naprawdę bezpieczne... Więc chyba bezpieczeństwo dziecka najważniejsze... Co prawda nie chodziłam tak z szelkami luzem tylko były wpięte w wózek... Ale wiem na co mojego syna stać i kto wie czy się nie przydadzą...
No jeśli Rodzice traktują swoje pociechy jak psa to dziwne rzeczy się dzieją na świecie. Wiadomo, że taka smycz znajdzie swoich przeciwników, jak i zwolenników, ale tym drugim radzę się zastanowić nad tym czy są dobrymi rodzicami skoro nie potrawią sobie poradzić z własnymi dziećmi i stosują takie drastyczne metody, które tak na prawdę nie koniecznie wpływają pozytywnie na psychikę i dalszy rozwój dziecka.
nie widze w tym nic złego. kto ma do czynienia z dziecmi to wie ze trudno je ujarzmic. smycz dobry pomysł :)
to co lepiej żeby dziecko pod samochud wpadło . zacznijcie myśleć ludzie
Nie tylko samochód, teraz w centrach tyle różnych nieprzyjaznych ludzi...jak maluch znika na moment z oka, rodzice wielkie larum wszczynają- słusznie...ale wtedy te szelki wydają sie logicznym i bezpiecznym zastosowaniem. Na spacerze w pracku to tylko ułatwienie dla leniwszych rodziców, ale w niebezpiecznych, tłocznych miejscach jak centrum handlowe, zoo czy śródmiejska starówka w jakieś święta to rzeczywiście sie sprawdza. I bez uszczerbku dla psychiki malucha- w koncu zdjęcia mozna robić ukrywając szelki...no i od czego jest Photoshop ;) ?
eee ... ludzie jak kochacie dzieci to jest dobrze , wiadomo ze tzw smycz dla dzieci jest dobrym pomysłem nie mam jeszcze dzieci jestem za młoda ;) ale jak widzę przechodząca kobietę z dzieckiem na smyczy która idzie bezinteresownie nic do dziecka nie mówi tylko je ciągnie jak psa , potem ludziom to się kojarzy w taki sposób , ale szelki dla łobuziaków to naprawdę dobry pomysł
Żal wymyślacie żałosne historyjki i nie wiecie o co w tym chodzi . ! A właśnie że rodzice kochają swoje dzieci i dlatego je trzymają na (szelkach) bo to tak się nazywa . ! i nie chcą , żeby się gdzieś zgubiły lub zrobiły sobie krzywdę . ! Najpierw pomyślcie a później piszcie . !!!
#13, #28, #24, w tych przypadka jestem w stanie zaakceptować ten pomysł ... na wycieczce w górach lub jakimś parku gdzie nie trudno "zapodziać" dziecko no i w supermarketach tam gdzie jest "gwarno i kolorowo" to faktycznie bardzo dobry pomysł jednak reszta do bani ... #35, a najlepszy kompromis widzę tutaj :) i dzieciaki zadowolone i mamusia i jest git :) Nie wygląda to przynajmniej tak dziwnie.
Psycholog chyba ma coś sam nierówno tam, gdzie powinien mieć pełen poziom. Zresztą psycholog to chyba jest samozwańczy i po przeczytaniu jednej książki z dziedziny. "Furii", "depresji"?? Mam teraz 22 lata i byłam prowadzona na smyczy i szelkach Będąc małym bachorzątkiem, notorycznie uciekałam i szczerze jak dowiedziałam się o tym, zobaczyłam te zdjęcia, to miałam taki niesamowity ubaw i tyle śmiechu było z tego.. Jestem wręcz wdzięczna rodzicom i dziadkom, że tak mnie prowadzali. Kiedyś była sytuacja, gdzie nie przypięta wyrwałam się babci i wybiegam w stronę ulicy, cudem babcia mnie dorwała i złoiła dupsko, czego nie pamiętam, NIE PAMIĘTAM, BO BYŁAM MAŁA! A lepiej, że wiązali mnie na smycz, niż krzyczeli, dawali klapsy, kary za moje zachowanie na ulicy, bo to w końcu bym zapamiętała i mogła bym mieć tą całą traumę. A tak, nie miałam wypadku, zawsze byłam blisko nogi, nikt nie musiał się stresować i mnie stresować, niczego nie pamiętam, a jak się dowiedziałam to miałam czystą i szczerą radochę i "chwalę się" nawet znajomym zdjęciami, bo są po prostu śmieszne! Nie ma w tym nic upokarzającego, zresztą małym dzieciom, co widziałam na własne oczy, zdarza się zjadać psie albo własne kupy, to wspominane przez ich rodziców po latach, może być upokarzające, a nie fakt, że chodziły na smyczy dla ich własnego bezpieczeństwa.
Dodaj komentarz: